czwartek, 12 lipca 2012

Moja historia

Oto jak dowiedziałam się o czymś takim jak gruczolak przysadki mózgowej. W wieku dwunastu lat wykruszył mi się ząb a jego korzeń zarósł w dziąśle. Trzeba było usunąć go chirurgicznie. Pani doktor, która to robiła zwróciła mi uwagę, że mam niewielką asymetrię twarzy. Znaczy to tyle, że patrząc na przód mojej twarzy można zauważyć, że jej jedna połowa jest bardziej pociągła a druga trochę krótsza. Kiedy się wtedy uśmiechnęłam trzeba było się wpatrzyć żeby zobaczyć że pozioma linia zębów schodzi mi lekko na prawą stronę. Pani chirurg powiedziała, że szczęka mogła rozwijać się nierówno już w okresie płodowym i że mam się tym nie przejmować bo prawie wcale tego nie widać. Potem ( wtedy zupełnie nie zwracałam na to uwagi) zdarzało mi się tak spocić, że miałam mokre łóżko i materac. Wtedy nikogo to nie niepokoiło, zwaliliśmy to na złej jakości łóżko. W wieku 14 lub 15 lat dostałam pierwszą miesiączkę. I były. Najpierw wcale mnie nie martwiło to, że są nieregularne. Każdy organizm potrzebuje czasu by organizm przyzwyczaił się do nowych hormonów i żeby uregulował sobie sprawy miesiączki. Ale z czasem gdy mój okres powinien być coraz bardziej regularny on był coraz bardziej nieregularny. Zdarzało się, że nie miałam go 2, 3 miesiące. Z reguły po dłuższej przerwie zawsze się pojawiał. Ginekolog też nic nie mówił, poza tym, że taka moja uroda i że po urodzeniu dziecka najprawdopodobniej wszystko się ureguluje. Nieregularne miesiączki towarzyszyły mi do 2011 roku. W między czasie nic dziwnego się ze mną nie działo. Nigdy się szybko nie przemęczałam, zawsze byłam wytrzymała i "odporna na siniaki", nie reagowałam bólem głowy na zmianę pogody. Pocenie się w nocy ustąpiło. Czasem pojawiały się problemy z cerą ale nie tak znowu straszne żebym musiała iść do lekarza. Gdy miałam jakieś 20 lat wszystko zaczęło się zmieniać. Wszędzie, najpierw na twarzy potem plecach, dekoldzie, rękach, nogach, zaczęły pojawiać się krostki i pryszcze. Za dnia też bardzo się pociłam. Poszłam do dermatologa. Dostałam tabletki, żele, maści, płyny, antyperspiranty. Nic nie działało. Przyzwyczaiłam się do pryszczy i krostek. Tak samo jak do nieregularnych okresów. Kolejną rzeczą, która mnie zaskoczyła było to, że powoli zaczełam przybierać na wadze. Nie miałam jednak dużo tkanki tłuszczowej a pięknie wyrzeźbione mięśnie, mimo iż nie ćwiczyłam ani nie uprawiałam żadnego sportu. Zaczęłam też strasznie szybko i na piękny brązowy kolor się opalać. Ale czy to by kogoś zaniepokoiło?? Wcześniej przez ładnych kilka lat miałam stałą wagę 56 kg a wtedy zaczęło mi regularnie przybywać kilogramów. Kiedy się zaręczałam, dostałam pierścionek w rozmiarze 13 albo 14. Wcześniej miałam 12 ale rozmiar czy dwa więcej zwaliłam na to że przytyłam. Tak jak rozmiar buta. Wtedy dużo chodziłam. Miałam też stojącą pracę. Myślałam, ze stopy mam większe bo mi puchną z przemęczenia. Potem obcięłam włosy i tu też stało się coś dziwnego. Ja myślałam, ze spełnia się w jakiś niewytłumaczalny sposób moje marzenie. Zaczęły mi się kręcić włosy. Najpierw trochę a potem miałam na głowie małe słodkie sprężynki i afro. Cieszyłam się jak szalona. To było z jakieś dwa, trzy lata temu. Dziwiło mnie też, że tak strasznie szybko rosną mi włosy. I to nie tylko te na głowie. W grę wchodziły też nogi, bikini, brzuch, ręce, twarz. To było okropne bo włosy te wyglądały jak męskie. Były grube, czarne i poskręcane. Na początku 2011 roku znowu przytyłam . Najbardziej na brzuchu (było to jedyne miejsce, w którym nie budowały się mięśnie a raczej zwisła tkanka tłuszczowa). Ręce i stopy zawsze mnie piekły. Były mocno spuchnięte i bolące. Ciągle było mi gorąco.No i w styczniu 2011 miałam ostatnią miesiączkę. Potem trochę się oderwałam od powiększających się na szerokość rąk i stóp bo zachorowała moja babcia. Stresowałam się tym i były to silne przeżycia dlatego potem brak okresu zwaliłam na stres. W kwietniu był pogrzeb babci a w maju intensywny okres pisania pracy licencjackiej i robienia projektu dyplomowego. Wtedy już trochę bolała mnie głowa ale zwalałam to na przemęczenie i przepracowanie. Czerwiec też był stresujący bo zależało mi żeby zdążyć z projektem na obronę. Okresu dalej nie było ale dla jego braku miałam doskonałe wytłumaczenie. Stres, zmiana trybu życia itp itd. Gdybym miała podstawy do tego aby sądzić, że mogę być w ciąży to poszłabym wcześniej do ginekologa ale że od początku roku moje libido było grubo poniżej zera i wiało ode mnie chłodem nie było opcji abym mogła być w ciąży. W lipcu zaczęło boleć mnie oko i głowa. Kiedy mimo odpoczynku i relaksu nie przestawało, poszłam do okulistki. Zbadała mnie, okazało się że mam ciśnienie w oku. Dostałam na obniżenie ciśnienia w oku krople i ból oka minął. Ale głowy nie. Źle się czułam w ciepłe, słoneczne dni. Wolałam niskie temperatury co było dziwne bo zawsze uwielbiałam prażyć się w słońcu. Okulistka poprosiła mnie abym poszła do endokrynologa i neurologa. Najpierw neurolog mnie obadała i zaleciła rezonans przysadki. Nic więcej nie była w stanie powiedzieć. Potem poszłam do lekarza rodzinnego zrobić badanie krwi, moczu. Takie kontrolne. Powiedziałam mu o moich objawach o braku okresu itd. Kazał iść do ginekologa. Powiedziałam mu też, że tracę czucie w dłoni. Najczęściej rano i że w ciągu dnia cierpnie mi prawa dłoń. Powiedział, ze żyła mi przeskoczyła. Zrobiłam sobie sama badanie testosteronu bo myślałam, że moje bujne owłosienie to od niego. Wszystkie badania kontrolne łącznie z testosteronem wyszły ok. Ginekolog zrobił mi usg i powiedział, że ginekologicznie u mnie też wszystko ok a okresu nie mam bo przytyłam. Kazał ograniczyć mi słodycze. Nadszedł termin wizyty u endokrynologa. Tam powiedziałam mu o wszystkim co się ze mną dzieje. Pokazałam stare zdjęcie i to on pierwszy powiedział, ze najprawdopodobniej to gruczolak przysadki mózgowej. 5 października rezonans magnetyczny to potwierdził. Umówiłam się na wizytę u neurochirurga w Bydgoszczy. Obejrzał mnie a właściwie wynik rezonansu i polecił neurochirurga w Warszawie. Ponieważ mówił, ze przeważnie guzy te leczy się najpierw lekami żeby się zmniejszyły kazał też umówić się do endokrynologa w Warszawie. Podał dwa nazwiska. Neurochirurg prof. Zieliński i endokrynolog prof. Zgliczyński. Na spotkanie z prof. Zielińskim jechałam z wynikami badań ogólnych, z rezonansem, z wynikami prolaktyny i hormonu wzrostu i z nastawieniem na leczenie farmakologiczne. A o mojej operacji kiedy indziej :)